KOD | Berlin ◦ Köln

Własnym piórem

Mam tylko polski paszport i jest to decyzja serca nie rozumu

Ula Ptak
Trzynaście lat temu, 1 maja 2004 roku, stałam przy Bramie Brandenburskiej i udzielałam wywiadu, jako osoba z tłumu, telewizji TVP1. Byłam szczęśliwa w szczęśliwym tłumie. Polska wchodzi do Unii Europejskiej! Była ładna pogoda i cieszyliśmy się. Pięknie było!

Rok wcześniej wyjechałam z Katowic do Berlina, a wtedy pani w Konsulacie RFN we Wrocławiu, dając mi niemiecką wizę, była wybitnie nieuprzejma. Znajomych Niemców przepuszczano na różnych granicach machnięciem ręki, a z moim paszportem celnicy znikali na długie minuty i ani słowa wyjaśnienia, ani przepraszam, ani miłej podróży.

Zawsze opanowywał mnie irracjonalny lęk, że mnie nie wpuszczą do tego innego świata. Szczerze mówiąc, w latach 90. myślałam, że tak musi być, i dopiero porównanie: niemiecki kontra polski paszport ukazało mi bezmiar dystansu między Zachodem a Wschodem Europy.

Ten kontrast bolał bardzo, pogardliwe zachowanie niemieckiego celnika…: „a, jest wiza, i to ważna”, po czym rzucił mi paszport, pamiętam do dziś. Chciało mi się płakać, kompletnie zepsuł mi humor. Było to w 2001 roku na przejściu granicznym w Świnoujściu.

Dzisiaj po celniku ani śladu, pewnie głosuje na prawicową partię AfD (na wyspie Uznam prawica uzyskała między 40 a 50 proc. głosów), a ja w niedzielę biegam na plaży do Niemiec i z powrotem. Nie muszę oglądać urzędniczej arogancji ani popisów złego humoru.

Radośni Polacy na wakacjach

Wspólna Europa to dla mnie wolność i odpowiedzialność. Mogę podjąć decyzję, gdzie chcę mieszkać i pracować. Od moich wysiłków zależy, jak udanie, a nie od woli jakiegoś urzędnika. Nie czuję żadnych barier komunikacyjnych. Mam wysoki stopień zaufania do swoich umiejętności radzenia sobie w obcym otoczeniu i widzę, że wielu Polaków czuje podobnie. Nie wierzę, że Polak Polakowi wilkiem. Nigdy nie będę wspierać negatywnego stereotypu Polaka. Szanuj innych i wymagaj szacunku do siebie to podstawowa zasada, jaką się kieruję w każdym kraju.

Cieszę się, gdy spotykam rodaków na wakacjach. Na ulicy w Londynie i w Katmandu spotkałam Polaków otwartych, ciekawych i bez kompleksów, realizujących marzenia w świecie, który otworzył nam drzwi. Polski kod kulturowy jest dla mnie zawsze czytelny, świeci jasno jak słońce. Zaobserwowałam już dość dawno temu, że twarze Polaków to nie są maski ukrywające, pod pozorem uprzejmości, arogancję bądź znudzenie. Czytam w tych twarzach jak w otwartej księdze, widać na nich czasami cwaniactwo, bardzo często uczciwość i prawie zawsze poczucie humoru. Wśród Niemców mieszkam już wiele lat, a dalej tego nie potrafię, nie wiem, kim ktoś jest, dopóki z tą osobą nie porozmawiam.

Przestarzały jak emigrant

Nie mam kompleksów, śmiało mówię, że pochodzę z polskiej wsi i mam takie doświadczenie wędrowania przez epoki, którego nie ma nikt z czterdziestolatków przy stole.

Ukończyłam polski uniwersytet, który był wystarczająco dobry, by dać mi wiedzę i umiejętności analizy otaczającej mnie rzeczywistości. Wszystkie kwalifikacje zawodowe zdobyłam w Polsce, mam polski dyplom i jestem wdzięczna polskiemu państwu, że w latach 90. mogłam studiować za darmo. Spłaciłam ten dług w podatkach. Dzięki temu parę lat później mogę w sąsiednim kraju pracować w swoim zawodzie.

Po 14 latach w Berlinie nie czuję się emigrantką. Ta kategoria wydaje mi się przestarzała.

Czy Niemiec mieszkający w Warszawie to emigrant? Czy ktokolwiek zadaje mu tak dramatyczne pytanie? On po prostu teraz mieszka za granicą, bo tu ma pracę, dziewczynę, chłopaka czy ma ochotę na takie doświadczenie. Ja także mieszkam po sąsiedzku, za miedzą. Nie jestem emigracją zarobkową, bo przez dość długi czas zarabiałam w Berlinie mniej niż w Polsce. Są ludzie, którzy kochają stabilizację, ja uwielbiam zmiany i dynamikę.

Zawsze chciałam żyć gdzieś daleko od miejsca urodzenia. Zawsze ciekawił mnie świat, inne kraje, krajobrazy, inne kuchnie i smaki. W Berlinie mam to na każdym rogu. W tym mieście wszystko wypada, bogacenie się nie jest tematem rozmów, ludzie dowiadują się, że ktoś ma pieniądze, bo był w jakimś niszowym miejscu na urlopie.

Widzę niemieckie państwo „opiekuńcze”

Widzę, że Polacy zdecydowanie za szybko wpadają w kierat posiadania, kredyty i stres. Tutaj nikt nie oczekuje, że młode małżeństwo będzie stać na własnościowe mieszkanie. To jest oczywiste, że ich przez wiele lat nie będzie stać, o ile w ogóle kiedykolwiek się na ten krok zdecydują.

Jest dużo mieszkań czynszowych i jeśli płacisz 1/3 pensji za czynsz, to jesteś w dobrej sytuacji. Są to ogólnie akceptowane zasady. Nie ma tego polskiego szarpania się i nie jest to tylko kwestia zarobków, tylko podejścia do życia, ale i zaufania do państwa, które dzięki programom pomocy socjalnej nie zostawia obywateli na ulicy. Ma to swoje drugie dno, bo jednocześnie te programy dużo kosztują i sądzę, że większości Polaków w Polsce nie podobałoby się płacenie tak wysokich podatków przez sam fakt, na co są one wydawane.

Muszę przyznać, że należę do krytyków tego niemieckiego niańczenia obywateli, czyli zdejmowania z nich odpowiedzialności za swoje życie. Znam osoby, które od dziesięcioleci żyją na garnuszku państwa. Któraś odrzuciła ofertę pracy, bo musiałaby wstawać o piątej rano, inna osoba przez lata nie dostała adekwatnej do wykształcenia oferty pracy i nie robi nic. Sadzę, że nigdy nie uda im się wrócić na rynek pracy, są bezradni, a państwo tę wyuczoną bezradność wspiera.

Przygraniczne miejscowości po polskiej stronie kipią życiem, jakieś budki, sklepiki, zakłady fryzjerskie, mydło i powidło, a po niemieckiej stronie cisza, nawet w niedzielę nie ma nikogo na równo wystrzyżonych trawnikach. Nie ma ludzi, wyjechali za pracą na Zachód. Pozostały tylko pretensje i renciści. To inny świat niż w Berlinie, inny kraj, ale tak samo podłączony do kroplówki z bogatych landów. Ten kraj zaczyna się buntować i głosować na prawo. Nierówności społeczne są coraz mocniej widoczne i na pewno dadzą o sobie znać przy następnych wyborach.

W Europie jesteśmy u siebie

My, Polacy, nie doceniamy własnej siły przebicia, swoich talentów i olbrzymiej pracowitości.

Cały czas się porównujemy do bogatych Niemiec zachodnich, a nie patrzymy na to, co mamy pod nosem, przy samej granicy. To dawne NRD powinno być naszym punktem odniesienia, a nie Hamburg czy Monachium. Dość późno to zrozumiałam.

Obserwowałam uważnie przez ostatnie 15 lat dziennikarskie relacje z Polski, gdzie z kraju furmanek z chudą szkapiną przy dyszlu i bezzębnym chłopem w kufajce stajemy się krajem ciekawych imprez kulturalnych w nowoczesnych miastach.

Stereotypy powoli wychodziły z użycia. Kto nie zna roli kultury w Europie Zachodniej, ten w ogóle nie zrozumie skali tej zmiany. Długo trwało, by nie tylko Chopin, ale i Warlikowski czy ostatni film Holland zostali tematem rozmów przy winie.

Teraz przebijamy się z naszym nieszczęsnym pisowskim rządem do zachodnich mediów jako pazerny, nieobyty gbur, czyli tak jak o nas mówiono kiedyś przy wyłączonych kamerach. Nikt takich ludzi nie lubi. Wyciągają rękę po pieniądze i złorzeczą za plecami. Do tego dąsy, nietakty, obrażanie gospodarzy to nowe standardy dyplomatyczne podlane cierpieniem narodowym i wiecznym kompleksem niedocenienia. Mieszanka niestrawna dla każdego, kto wie choć cokolwiek o skutecznej dyplomacji. Odpowiedzialność za kraj inaczej powinna wyglądać, dojrzalej i po partnersku.

Tego można się nauczyć.

Dalej mam tylko polski paszport i jest to decyzja serca, a nie rozumu, wolałabym nie być stawiana pod ścianą. Mieszkam także i w Polsce. Z dystansu nauczyłam się doceniać swój kraj, ale nauczyłam się też być w domu w całej Unii Europejskiej. Nie chciałabym któregoś dnia organizować demonstracji przy Bramie Brandenburskiej przeciwko wystąpieniu Polski z UE, ale jak będzie trzeba, to zorganizuję. Takich jak ja jest wielu i umiemy zabierać głos, a w Europie jesteśmy u siebie.

Berlin/Świnoujście 2017

Tekst ukazał się pierwotnie w „Gazecie Wyborczej“, oto link

Advertisements

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden / Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden / Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden / Ändern )

Google+ Foto

Du kommentierst mit Deinem Google+-Konto. Abmelden / Ändern )

Verbinde mit %s

%d Bloggern gefällt das: