Miłosz Spławiński

 

Mój synek ma prawie 3 latka i rozmawiamy z nim po polsku – nie, to nie oczywiste, ale o tym za chwilkę.
PRL opuściłem z rodzicami 30 lat temu. Wyjechaliśmy pod pozorem urlopu i mieliśmy ogromne szczęście, że nas wypuszczono. Przyjechaliśmy do Berlina Zachodniego. Wolnego miasta chronionego przez wojska francuskie, brytyjskie i amerykańskie. Berlin Zachodni był wtedy otoczony murem. Murem zbudowanym przez komunistów, którzy strzelali do własnych obywateli uciekających do wolnego i demokratycznego świata. Amerykanie zawsze bronili miasta Berlin, nawet wtedy, gdy komuniści w 1948 roku zamknęli granice i nie wydali zgody na dostarczanie żywności do miasta. Alianci zorganizowali wtedy „Luftbrücke“ (most powietrzny) i dostarczali przez około rok najważniejsze rzeczy drogą lotniczą do leżącego w środku miasta lotniska Tempelhof.
W 1963 roku, na 15 rocznicę Luftbrücke prezydent John F. Kennedy przybył do Berlina i wygłosił legendarną przemowę, zawierającą słynne zdania:
“Two thousand years ago the proudest boast was ‘Civisromanus sum’. Today, in the world of freedom, the proudest boast is ‘Ich bin ein Berliner’.”
(Dwa tysiące lat temu największym zaszczytem było mówić ‘jestem Rzymianinem’. Dziś, w świecie wolności, największym zaszczytem jest mówić „Jestem Berlińczykiem“.)
“All free men, wherever they may live, are citizens of Berlin, and, therefore, as a free man, I take pride in the words ‘Ich bin ein Berliner!’”
(Wszyscy ludzie wolni, gdziekolwiek żyją, są obywatelami Berlina, a zatem jako wolny człowiek, jestem dumny mówiąc‘Jestem Berlińczykiem‘.)


Powracając do mojego pierwszego wątku – w swoim berlińskim przedszkolu mój synek mówi po niemiecku. Bawi się tam z dziećmi, których rodzice pochodzą z różnych krajów. Dzieci moją różne kolory skóry, różnego koloru oczu – ale się razem bawią, śmieją i płaczą, jak się stanie jakaś mała wielka tragedia. Od początku uczone są wzajemnego respektu i szacunku. I choć są w sumie różne, łączy je język niemiecki, wspólne zabawy, posiłki i rytuały. Nie odbywa się to na koszt ich tożsamości kulturowej – korzenie i pochodzenie są skarbem w sercu każdego dziecka.
Dzieci są etnicznie różne. Nie wszystkie mają obywatelstwo niemieckie. Berlińczykiem – jest każde.
W duchu tego przedszkola i w duchu miasta Berlin – bądźmy wszyscy Berlińczykami!

Miłosz Spławiński
Berlin

Advertisements