dada_hallo_2_feat

DADA?

Prezydent Polski wspominał niegdyś, że jest prezydentem wszystkich Polaków – jednak nim nie jest, jak pokazują ostatnie miesiące jego rezydencji. Prezydent wydaje się osobą zależną od innych, nie potrafi lub nie chce przeforsować swojego zdania, być może też żadnego nie ma. A zatem, może to nie Andrzej Duda jest prezydentem Polski? Może to kto inny?

Polityczna sytuacja w Polsce staje się coraz bardziej napięta, coraz bardziej abstrakcyjna… dadaistyczna. Powoli niektórzy nas nie wierzą, że to wszystko się dzieje naprawdę. Działania rządu wprowadzającego kontrowersyjne ustawy, mowa nienawiści sącząca się z mediów i trybun polityków oraz głęboki podział polskiego społeczeństwa przyczyniają się do wielu negatywnych emocji wśród obywateli. Reagujemy wychodząc na ulicę, sprzeciwiając się takiemu rozwojowi kraju. Być może oswojenie tej ponurej rzeczywistości przez humor i odczarowanie złych emocji przez ironię pozwoli nam nie popaść w obłęd. Anna Krenz (koncepcja i grafika)

 

Tydzień inaugurujący 25-lecie podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o Dobrym Sąsiedztwie pełen był wielu imprez związanych z tym jubileuszem, panele dyskusyjne, spotkania, pikniki, jednak nie mogło się odbyć bez przyjazdu do Berlina prezydenta RP Andrzeja Dudy i jego spotkania z prezydentem Niemiec, Joachimem Gauckiem.

13475000_1059775324078226_4037531999475021204_o

Termin spotkania prezydentów – 16.06 – znany był od kilku tygodni, tym razem PAD nie wyjechał na weekend do Rzymu czy na księżyc (którego wbrew pozorom nikomu ukraść się nie udało, patrz powieść Makuszyńskiego), a rzeczywiście postanowił się pojawić.

Szkopuł był jedynie w tym, że jakoś jego kancelaria, podobnie zresztą jak biuro Gaucka, były wyjątkowo „skromne“ jeśli chodzi o podanie szczegółów spotkania – jak miejsce i godzina, nie mówiąc o innych terminach PAD w Berlinie. Ale nie tylko to niespecjalnie motywowało nas, by PAD przywitać w Berlinie – przyznam bez bicia, że nie tylko jest on mało popularny, ale i niewiele znaczy, a w historii Polski do jego dokonań zaliczyć można jedynie ekspresowe podpisywanie wysyłanych mu od posła z Żoliborza kurierem (bo nie mailem!) kolejnych uniewinnień czy ustaw do ekspresowego podpisania. Jak i nie-przyjęcie ślubowania trzech praworządnie i konstytucyjnie wybranych nowych trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

13413527_10207024489992223_3443813480293340402_n

Mimo to, dzięki pomocy zaprzyjaźnionych z KODem współpracowników niezaprzyjaźnionych z KODem mediów narodowych – dowiedzieliśmy się w niespełna trzy dni przed terminem o dokładnych godzinach wizyty. Stąd też mało dziwi, że niewiele osób miało czas, by w czwartek o 13:45 wyczekiwać przed Schloss Bellevue w Berlinie.

13412977_10207024801400008_6465774373863241944_n

A ci, którzy czas jednak znaleźli, woleli witać nie Andrzeja Dudę. Już lepiej DADĘ. Stąd też hasło „Willkommen (p)Rezydent Andrzej DADA“ (concept & production by Anna Krenz). To nie tylko taka nie-obraźliwa, malutka gra literek, a realny opis osoby, która miała zawitać do Berlina. Taki dadaistycznie zachowujący się pan, rezydujący w Pałacu Prezydenckim w Warszawie.

Dlatego też, nie tylko w ochronie przed świecącym berlińskim słoneczkiem, wybraliśmy dadaistyczne nakrycia głowy na tę szczególną okazję!

Jak wyżej wspomniałem, czasu na przygotowanie transparentu i strojów było mało, mało też czasu na formalne zameldowanie pikiety przed Schloss Bellevue. Mimo to warto podziękować wyrozumiałości berlińskiej policji, która z trzech możliwych opcji: 1.) Przegonić nas, 2.) Wlepić mandat 500 EUR, 3.) Wlepić mandat 500 EUR i i tak nas przegonić – wybrała opcję czwartą: policjant nadzorujący zaproponował, że „może zadzwonić do szefa i zobaczyć co się da zrobić“, i w efekcie dostaliśmy spontaniczne pozwolenie na pikietę „w pobliżu historycznego strażackiego hydranta“!

 

13342886_10207024610915246_3636133151394144655_n

Czekaliśmy i czekaliśmy, PAD trochę się spóźniał, w międzyczasie zgromadzeni przed pałacem korespondenci prasowi i fotografowie, też się nudząc, wzięli się za filmowanie i fotografowanie nas. Jeden, taki przyjazny KODowi z nieprzyjaznych mediów, nawet nam miło pomachał. Wszyscy korespondenci? Nie, nie wszyscy, jeden – Michael Kaiser – postanowił nie pchać się na salony, tylko podjechał i przyłączył się do nas prowokacyjnie na rowerze. No i z profesjonalnym gwizdkiem na psy.

13419032_10207024801720016_2349487914641896981_n

Wkrótce zresztą mógł go wreszcie użyć, gdyż pojawiły się policyjne motocykle, limuzyna z flagami polski (w tym samym dniu był mecz Polska-Niemcy!), państwo prezydentowie mieli okazję zobaczyć sobie nas i nasz transparent. Pani Prezydentowa nawet przyjaźnie nam pomachała – czy nie zrozumiała ironii gry słów, czy też… właśnie zrozumiała i…? Co śmieszne, nie zrozumiał tego napisu z początku jeden z fotoreporterów GettyImages, gdyż zatagował zdjęcie nas i transparentu jako „supporters of Andrzej Duda“, i musiał kilka godzin później prostować, tak że w sumie jego tłumaczenie, że to nie „supporters“ a „protesters“ i dlaczego „DADA“ dało nam jeszcze więcej rozgłosu.

Potem poszło szybko: wysiadka, przywitanie, kilka fotek dla prasy z Gauckiem i jego partnerką, no i zniknęli na zapleczach pałacu, by tam odegrać hymny – podczas gdy my udaliśmy się na mały piknik nieopodal nad kanał. By odpocząć w cieniu, ochłodzić się napojami, i wejść w poważne rozmowy – o Polsce, o Niemczech, o historii, o nas.

Koniec?

A gdzie tam! Różnymi kanałami informacyjnymi wiedzieliśmy, że PAD planuje wieczorem wpaść do ambasady, by „w kręgu Polonii“ (PiSowskiej) oglądać ww. mecz piłkarski. Nie czarami, jednak na pewno dzieki działaniom Mocy Jedi – udało nam się na to spotkanie przemycić dwoje berlińskich KODerów. Korzystając z okazji i pod bardzo krzywym okiem BORowików (nie podobał im się design znaczków KOD?) udało im się w przerwie meczu porozmawiać – znów całkiem miło – z panią prezydentową i wręczyć jej manifest naszego stowarzyszenia Mitte21 e.V. wspierającego KOD.

A pan prezydent? Cóż, zachował się jak przystoi dadaistycznie: Wszedł na mecz z lekkim spóźnieniem, pośrodku polskiego hymnu, nie witając się z nikim stanął sobie w pierwszym rzędzie by dobrze widzieć, odwracając się do „Polonii“ plecami.

Tekst: Łukasz Szopa

13416769_10207024498072425_4869702295178844752_o

Advertisements