Moi przyjaciele Polacy

Każdy z nas, Polaków mieszkających za granicą, zna pewnie tą sytuację: spotkanie z rodakiem na obczyźnie. Gdy spotyka się dwóch Hiszpanów, Chińczyków czy Kanadyjczyków tematem rozmowy są najczęścjej wspomnienia z kraju, opowieści o wspólnie znanych miejscach albo o specjałach kuchni narodowej. Polak natomiast strasznie lubi rozmawiać o polityce zarówno krajowej jak i międzynarodowej i to z reguły dosyć krytycznie. Naturalnie nie dotyczy to wszystkich naszych kochanych rodaków ale tak co najmniej w 30 % przypadków należy się z tym liczyć.

Generalnie niezależnie od statusu społecznego są to najczęściej bardzo krytyczne spostrzeżenia na temat obecnie lub też poprzednio rządzącej ekipy. Słuchając tych wypowiedzi można stwierdzić, że Polacy z zadziwiającą konsekwencją od wielu lat wybierają samych złodziei i oszustów do pełnienia ważnych funkcji państwowych. Biorąc pod uwagę częstotliwość tego typu opinii, zastanawia fakt dlaczego ich autorzy nie potrafią przekonać całego narodu aby chociaż raz wybrali kogoś uczciwego. Drugim bardzo popularnym tematem są rozważania na temat grup etnicznych i mniejszości wyznaniowych. I tutaj rysuje się portret Polaka, który dostrzega realne zagrożenia płynące z koegzystowania tak różnych grup obok siebie. Naturalnie świadomy tych zagrożeń Lechita z olbrzymim zapałem podkreśla swój krytyczny stosunek do nich, w przypadku kobiet wyraża się to w często w kategorycznym podkreślaniu braku jakichkolwiek relacji o charakterze seksualnym z przedstawicielami tego “zagrożenia”.

Naturalnie na ich tle błyszczymy przykładem cnót wszelakich. U nas nie ma przecież przestępczości no bo nie ma praktycznie imigrantów, nikt nie kradnie i nie oszukuje. Dumny Polak pracuje od świtu do zmroku i wstał już z kolan tak więc nie wyciąga ręki po świadczenia socjalne tej okropnej Unii.

Czy może być inaczej? Może. Przekonałam się o tym na własnej skórze. W ostatnim czasie miałam okazję pracować razem z grupą Polaków. Po uwzględnieniu wszelkich parametrów (pochodzenie z Polski wschodniej, prawdopodobnie byli to ludzie religijni, mieli tradycyjne maniery, ale w tym dobrym znaczeniu) doszłam do wniosku, że mam pewnie do czynienia z wyborcami Prawa i Sprawiedliwości i nauczona doświadczeniem oczekiwałam w.w. wykładów. Nic bardziej błędnego! To byli wspaniali, kulturalni i czarujący ludzie. Tak naprawdę to ich sprawa na kogo głosowali, nie rozmawialiśmy ani słowa o polityce. Nikt nikogo nie nawracał, nikim nie pogardzał i nikogo nie obrażał. To taka normalność, która wśród Polaków, przynajmniej w ostatnim czasie, nie jest niestety normalnością. Jak daleko sięga u nas paranoja, wie każdy kto pozrywał kontakty z rodziną i przyjaciółmi tylko dlatego że głosują na inną partię polityczną.

Nawet jeśli któregoś dnia zmieni się ekipa rządząca, to nasze społeczeństwo nie zmieni się tak szybko. To chyba jest największy “sukces” Jarosława Kaczyńskiego. Zapominamy, że jesteśmy jednym narodem a nie lewakami, prawakami, korwinami itp.

Malgorzata Burek
10.06.2016

Advertisements