12 lutego 2016

Behrenstraße. Czekamy na przyjazd polskiej delegacji. Premier Beata Szydło, przebywająca z wizytą w Berlinie jako gość Köber-Stiftung, ma wygłosić przemówienie w Humboldt Carré. Czekamy. Z jednej strony ulicy my – KOD-erzy. Z drugiej grupa sympatyków PiS i nowego rządu. Miedzy nami jeżdżą samochody i stoją policjanci. Flagi, transparenty, okrzyki. U nas kolory biało-czerwone, błękit ze złotymi gwiazdkami i tęczowa flaga, mamy transparent z literkami „dialog”, a nawet czerwone serduszko. Po drugiej stronie wśród zgodnego łopotu biało-czerwonych flag transparent ze zdjęciem Beaty Szydło. Skandujemy różne hasła – my i oni. Różne hasła, różne głosy, różne narracje. Jeżdżą samochody, przechodzą ludzie. W pewnym momencie zaczynamy śpiewać hymn… i oni też. Razem. I wtedy jedna myśl: „A jednak coś nas łączy!” Zgodnie – z obydwu stron ulicy – płyną słowa Mazurka Dąbrowskiego „…Marsz, marsz Dąbrowski, z ziemi włoskiej do Polski / Za Twoim przewodem złączym się z narodem …” Zrobiło się trochę podniośle, patetycznie. Jednak jest coś, co mamy wspólne. W tej pieśni jesteśmy razem. Może to jest ten punkt, w którym możemy się spotkać. Może od tego powinniśmy zacząć dialog. Rządy i politycy odchodzą a my i oni zostaniemy i będziemy musieli żyć razem, w jednym kraju. A to przecież i nasz i ich kraj.

 

Monika Saczyńska

Advertisements